Kobiety z “klasą”


Nie wszystko jest warte dłuższych rozważań.
Prawdę mówiąc większość nie jest tego warta, ale…

…ostatnimi dniami moim oczom jak ze wścieklizną pokazują się artykuły blogerów na temat prawdziwej kobiecości, kobiet z klasą i tego jaką kobietą się powinno być. Temat potrzebny. Dlaczego? Ponieważ, te które mają się za królowe polskich ulic powinny zejść w końcu na ziemię żeby zauważyć, że owszem są to królowe, ale polskich kanałów intelektualnych, a te które są w jakiejś kobiecej nostalgii z kolei powinny zacząć zauważać, że ta nostalgia nie ma podstaw i jest bez sensu, ponieważ nie przynosi żadnych korzyści.
Co chcę napisać to, że obraz prawdziwej kobiety jest dziś zachwiany. Mocno.
Blichtr, zapach i makijaż. To chyba słowa opisujące dzisiejszą zapudrowaną „inteligencję” wielu z nich.
Nie będę się rozwodził nad tymi sztucznymi pozerkami dla których najważniejsze jest wstawić na Instagram przekrzywione selfie w lustrze. Rzygać mi się chcę od nich.
Nie będę się rozwodził nad tymi, które uchodzą za te „z dobrych domów”, a w towarzystwie trzymając kiepa w swoim uwarstwionym podkładami pysku rzucają „kurwami”, „chujami” itp.. Natomiast przy ludziach od których czerpią jakieś korzyści (pracodawcy, wykładowcy…) są słodkie jak cukiereczek „Ha ha ha, hi hi hi Panie Doktorze”. Zdzirowata mentalność.
Wolę przejść do pozytywów.
Kobieto.
Klasa? To tylko coś co wymyślił człowiek. I to nie ona decyduje o tym czy jesteś kobietą. To właśnie te, które tak gonią za nią, pokazują jak bardzo zakompleksiona jest ich natura, bo…
człowieczeństwo, to coś co cechuje prawdziwą kobietę. Dokładniej?
Delikatność. Od urodzenia jesteś bardziej krucha niż my faceci i wymagasz schronienia, bezpieczeństwa. Kobiecym jest się tego nie wstydzić.
Chęć pomagania. Od urodzenia jesteś istotą bardziej emocjonalną. I mimo, że mężczyźni również angażują się w pomoc innym to mało jest rzeczy tak bardzo imponujących jak to, że nie wstydzisz się pomagać. Podać dłoń słabszemu. Szczególnie dzieciom…
Pasja. Ona pokazuje, że cię coś interesuje. A jeśli cię coś interesuje to znaczy, że nie masz czasu na głupoty oraz masz w głowie więcej ciekawszych pomysłów niż pisanie głupich postów w social mediach i szukanie atencji.
Rozmowa. Czyli co mówisz, jak mówisz i jak zaczynasz rozmowę. Czy jest to zainteresowanie jakimś tematem dla własnej satysfakcji, czy może ludzkie, proste, ale niesamowicie rzadkie „Hej, co u ciebie słychać?”.
Dojrzałość. Oczywiście ona pojawia się u każdego stopniowo i rośnie całe życie. To znaczy, że nie zajmujesz się tym, że padły serwery Pudelka, Marta zdradziła Tomka, Zbigniew plotkował o Maćku, tylko tym co możesz zrobić dla siebie lub innych. Obojętnie czy słowem, czy czynem.
Konsekwencja. Skończmy z mitem „Kobieta zmienną jest”. Kurwa ile można wałkować te same żarty o blondynkach, o humorkach itd. Cebulandia się śmieje z tego na nocach kabaretowych, bo zapłacili za bilet więc muszą się śmiać. A ty? Jak mówisz coś, to to zrób i się tego trzymaj i nie zasłaniaj się w/w. mitem, bo to pokazuje, że jest w tobie jeszcze dziewczynka, a nie kobieta.

*

Oczywiście, że spaliśmy razem. To znaczy razem w jednym pokoju, a łóżko każdy miał swoje.
Sam pokój nie był duży. Wręcz bardzo mały. Nie potrzebowaliśmy wiele. Ja, ona, szafa, lustro, a nad naszymi głowami otwierane okna na niesamowicie gwieździstą Warszawę. To miasto zrobiło na nas niesamowite wrażenie tego dnia, wieczoru, nocy…
Zmęczeni całodniowym spacerem, kolacją w końcu wróciliśmy to hotelu. Jutro ważny dzień.
Kąpiel. Łóżka. Sen?
Nic podobnego. Zmęczenie całodniową rozmową nie nastąpiło… nie dzisiaj…

01:00
– No mów coś. – powiedziała ewidentnie uciekając przed snem.
– Cycki. – nie popisałem się inwencją twórczą, ale zaśmiała się głośno. To słowo zawsze zaczyna ciekawe tematy.
– Tak wiem, ustaliliśmy dziś, że ja mam fajne. – faktycznie M. to niesamowicie piękna kobieta, średniego wzrostu, brązowe włosy, szczupła o niemalże idealnych kształtach – Nie widzieliśmy się kilka lat i w sumie mam ochotę wylać z siebie to wszystko czego nie napisałam, a chciałam. – powiedziała poważniejszym tonem, ale nie sztywno i patetycznie.
– No proszę. Zamieniam się w słuch. – odpowiedziałem, bo co innego mogłem powiedzieć?
– Sama nie wiem od czego zacząć. Męczy mnie. Męczy wiele rzeczy. Na przykład to, że inni kończą studia…
– …bo rodzice na nich liczą. – wtrąciłem – A ty podróżujesz po całym świecie. Robisz to co zawsze chciałaś. Chce i duża część z nich, ale nie mają jaj żeby żyć tak jak czują.
– Oni bawią się jeszcze związkami. Poznają ludzi. Dobrze wiesz, że ja mam faceta starszego od siebie. Nie wiem czy to dobrze…
– A kto powiedział, że zasada „wyszalej się” jest dobra i normalna. Wyszaleć to się muszą orangutany na wybiegu. – jej uśmiech stawał się większy. – Przestań się porównywać do innych. Oni do ciebie się nawet nie porównują, bo wiedzą, że to nie ma sensu. Wiedzą, że nie grają w twojej lidze. Patrząc na nich, sprowadzasz się do ich poziomu, a przecież potrafisz, wiesz i robisz więcej niż oni. Akcje charytatywne…
– Dobra, bo się zaczerwienie. – przerwała. – Dziękuję.

03:30
– Śpisz? – zapytała.
– Nie.
– Może faktycznie zamiast patrzeć na inne, powinnam zauważać to jaka jestem i ile sama już osiągnęłam…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *