Bestiariusz myśli #1

Wybiegła z krzykiem na klatkę schodową.
Miała siedemdziesiąt osiem lat i w samej piżamie krzyczała żeby ktoś jej pomógł.
Zanim doszedłem do drzwi, słyszałem jak jej sąsiadka przekonuje ją żeby się uspokoiła i wróciła do domu.
– Wracaj tutaj! – usłyszałem męski głos z mieszkania, z którego wybiegła starsza kobieta. Nie brzmiał jak rozkaz, a raczej jak
troska.
– Nie znam cię! Pomocy. O ty! Pomóż mi! On mi się pcha do łóżka! – krzyczała roztrzęsiona.
Mężczyzna stał.
Bezradny.
Był jej mężem, którego nie rozpoznała.
To nie jest mój chłop! Nie wejdę do domu, dopóki ty tam jesteś! – ciągnęła paniczny lament.
Wiem co czuje osoba, której ktoś przez swój wiek nie rozpoznaje mimo tego, że całe życie miała z nią dobry kontakt.
Nie wiem natomiast, co mógł czuć ten mężczyzna,
mąż, który patrzył na swoją kobietę.
Tą samą, która być może drażniła go w szkole, na studiach.
Tą samą, do której żeby podejść, zbierał się może na odwagę dwa lata. Ale podszedł w końcu, a ona zaczęła się do niego przekonywać.
Tą samą, o której kruchych ramionach i piegach kiedyś śnił i myślał, a w tamtym momencie,
na klatce schodowej
patrzył w jej oczy i nie widział tego samego błysku w oku, którym lata temu dała mu znać
Kupiłeś mnie, jestem twoja”.
Nie widział nic,
a czuł prawdopodobnie za dużo.
Ale zaakceptował tą sytuację. Trwał przy
tej
wersji niej.
Bo chciał.
Bo może nadal ją kochał tak samo jak kiedyś.
Zrobiłbym to samo co on, ale przedtem
bym oszalał.

*

Spierdoliłbym z tego świata.
Gdzieś, gdzie na pewno byłyby góry, bezustanny deszcz, mgła,
książki i
niekończący się zapas kawy.
A gdyby ktoś wtedy chciałby naruszyć mój spokój, i opowiadać swoje gównomnieinteresujące historie z poprzedniego weekendu,
historie z wakacji,
dowcipy,
polityczne poglądy,
próbował nakręcić sztuczną aferę,
zaczął mówić śląską gwarą,
lub przekonywał mnie do wiary w gościa z brodą na chmurze,
automatycznie zamieniałby się w rolkę papieru toaletowego, którą
oddałbym bezdomnym.
Tak…
Kawa, deszcz i szelest stron dobrych autorów.

*

Wydaje mi się, że kobiety są silniejsze niż faceci.
Oczywiście każdy jest słaby i nie wierzę w teorię człowieka twardego, niezniszczalnego. Ale gdybym miał wybierać…
Polityka, wojny to sprawy wymagające wielkiej odwagi, ale gdy jakakolwiek armia dostawała wpieprz od wroga, wtedy jedyne gdzie chciała uciec (o ile chciała) to nie do okopu, a do miękkich nóg i ciepłych spódnic swoich kobiet, które leczyły ich głaskaniem po głowie.
Swoją cierpliwością i jakąś
kobiecą energią koiły agresję.
Wbrew temu co pokazują filmy, żołnierze przy ciężkich powrotach często nie mieli siły nawet ściągać majtek swoim paniom. Chcieli tylko ich obecności, bo wtedy czuli się
bezpiecznie?
Z wzajemnością pewnie.
Dziś to wygląda trochę inaczej, ale nie mam ochoty pisać przykładów odnoszących się do dzisiejszej rzeczywistości…
bo zwymiotuję.

*

Pod nogami kałuże.
Idę przez miasto, a przede mną jakiś chłopak ma bluzę z napisem
„Od urodzenia dumny z pochodzenia”.
Czyli to by znaczyło, że gdy tylko wyszedł z łona matki to rozejrzał się i zaczął dziękować wszystkim:
– Jest kurwa! Urodziłem się w Polsce! Ludzie złoci tak jest! Dzięcielina pała, marsz marsz, i husaria! Pani pielęgniarko, proszę mi tu i teraz wytatuować husarię na pleckach!
Booooogurodziiiiiiicaaaa, dzieeeeeeewicaaaaa….

*

Gdyby teraz zniknęła ze świata, z naszej pamięci, z historii cała sztuka,
muzyka, filmy, obrazy, literatura
jak wyglądałoby życie?
Czy ludzie zaczęliby popełniać masowe samobójstwa przez szarość ich codziennego życia?
Przecież to właśnie twórcy i ich dzieła pod każdą postacią dostarczają nam życia BARDZIEJ.
Słuchamy muzyki żeby nie słuchać wkurwiającego nas otoczenia.
Oglądamy filmy, ponieważ tam jest historia, której my byśmy chcieli być bohaterem lub po to żeby przeżyć emocje, których nie daje nam codzienność.
Czytamy książki żeby uciec do innego świata.
Chodzimy do teatru, by „dotknąć okiem” sztuki.
Jak zmieniłoby się życie?
Ciekawe.

*

Rany…
jaka ona jest oryginalnie dziwna…
jakby uciekła ze świata Disney’a.
Nie jest najpiękniejsza, jeśli patrzeć na nią przez pryzmat dzisiejszego ogólnego pojęcia piękna, ale
na swój sposób jest magnetyzująca.
To w jaki niewymowny sposób się porusza i jak delikatnie mówi.
Pije tylko wodę, nic więcej. Może to jest to, co nazywają wdziękiem?
Nie wiem.
Wiem, że muszę stąd wyjść.

*

Pisarze piszą dzieła, klasyczne książki lub czytadła.
Dlaczego księgarnie zalewane są tymi ostatnimi?
W ogóle nie podoba mi się teoria, że pisanie to pewien schemat pracy. Oczywiście trzeba umieć budować zdania, ale &%^*$#%^&#% mać!
Nie traktujmy pisania jak schematu budowania historii.
Banalne jest wymyślenie postaci i w rok zrobić z nią serie miliona książek, gdzie wszystko będzie to samo, tylko „imię zła” inne.
Pisanie ma się wylewać z wnętrza pisarza, a nie ze statystyk tego co jest na topie.
Jeśli będę miał do wyboru dziesięciu czytelników czujących to co piszę całym sobą, lub stu, dla których miałbym pisać dla połechtania ich ego…
wybieram tych pierwszych.

*

A ten wdzięk u kobiet chyba nie znika dopóki same o nim nie zapomną.
Wiek nie gra roli.
Przynajmniej dla niej.

Fot. Daniel Jensen, Unsplash.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *