“północ”

Zamykam oczy i
czuję jak
spadam
przez gwiazdy,
nocne niebo,
chmury
prosto do morza
martwych spojrzeń
i znoszonych słów.
Moje ciało
rozbija się o nie.
To nic – mówię. –
I tak go
nie potrzebuję,
kiedy duszę
ciągle mam
w innym miejscu.

M.

“wszystko”

Siedziałaś naga
na
tarasie.
i malowałaś obraz.
“Kocham malować nocą.” –
powiedziałaś.
Sięgnąłem więc po
księżyc
i
ściągnąłem go niżej
ukrywając nas przed dniem,
którego oboje nie cierpimy.
“Maluj.
Ja idę po wino”

M.

“derealizacja”

Idę przez zimne miasto.
Odklejam się
nagle
od swojego ciała
i
unoszę się nad nim.
Zaczynam czuć
smak słów
mijających mnie ludzi.
Jest gorzki.
Zaczynam widzieć
kolor ich myśli.
Jest szary i
polany krwią.
Wszyscy chcą uciec
tam,
gdzie
nie ma wszystkich.

M.

“toksyny”

A może
uczucia,
tak jak wszystkie
religie świata,
zostały wymyślone
żeby wypełnić naszą
pustkę?

… w końcu
nie wierzyłabyś w Bogów,
gdybyś nie wiedziała, że
można wierzyć.

A gdybyś
nie wiedziała,
że można kochać,
kochałabyś?

M.

“czerwone”

“To teraz ty. Co byś zrobił
gdybyś za
piętnaście sekund
miał umrzeć?” –
pytają mnie.

“Pocałowałbym Alicję” –
odpowiadam.

“Nawet teraz, kiedy jestem
pijana?” –
pyta nieśmiało.

Umarłbym ze smakiem wina
i kobiety na ustach, myślę.
Kurwa, piękna śmierć.

“Nawet teraz.” –
odpowiadam.

M.