Dobranocka dla dorosłych

la_la_land_900_2888x1624

Coś dziwnego zaczyna się dziać między kobietą a mężczyzną kiedy jedno powie drugiemu „Myślimy podobnie”. Następuje sekunda ciszy, ale tak naprawdę rozmowa trwa nadal, bo ta sekunda właśnie, mówi sama za siebie. Czasami potwierdzając mówi tylko „to fajnie”, a czasami „niech ta rozmowa trwa wieczność”.

Nie trzeba długo się zastanawiać nad dowodem dlaczego rozmawianie jest jednym z najważniejszych aspektów naszego życia. Wystarczy zapytać kobiety czy boli ją głowa (nawet jeśli widzimy, że nie). Usłyszysz to nie, ale na tym się nie skończy bo do tego wysłuchasz historii kiedy ostatni raz ją bolała, ile tabletek wtedy wzięła, i że zadzwoniła wtedy do Kaśki o tym bólu powiedzieć, ale się pokłóciły i teraz nie rozmawia z tą suką.
Mężczyznę z kolei zapytaj czy jest głodny (nawet jeśli przed chwilą jadł). Prawdopodobnie usłyszysz, że nie, ale za to dopowie jaki to był szczęśliwy kiedy ostatnio wpieprzał kebsa na mieście. Opowie każdy jego szczegół, a kawałki mięsa będzie pamiętał lepiej niż oceny swojego dziecka w szkole.
Arthur Schopenhauer powiedział kiedyś, że „Pełno na ziemi ludzi, którzy nie zasługują aby do nich mówić”. Jednak i tak trzeba z kimś zamienić słowo żeby się dowiedzieć, że nie jest on wart każdego kolejnego, o ile go do tego słowa w ogóle dopuścimy…

*

Późny wieczór. Mała kuchnia w katowickim mieszkaniu, z widokiem na sieć blokowisk.
Ciemno chociaż nasze twarze są widoczne w świetle coraz słabiej świecącej lampki.
– Została ostatnia kanapka. – powiedziała Patrycja.
– Zjedz Ty. – odpowiedziałem, bo byłem już pełny.
– Muszę utrzymywać te moje 59kg jak chce biec w półmaratonie, bo inaczej użyją mnie tam w roli walca prostującego drogę.
– Zjesz rano. Rola walca? Zawsze to jakiś sukces. Dopiszesz sobie do CV „Prawo jazdy na samą siebie”.
– Pierdol się. – takiego uśmiechu przy tych słowach nie widziałem nigdy – Dla mnie sukcesem będzie sam start. Biegnę dla siebie, a nie dla kolejnego postu na Instagramie. Ludziom się pojebało w głowach od tej sukcesologii. Pokolenie ‘więcej’, a gdy ich przycisnąć to większość marzy tylko o herbacie, kanapkach i dobrej rozmowie. Właśnie herbata! – wstała do czajnika.
– Dla mnie miętowa. A co do sukcesologii, to przecież ludzie muszą się pochwalić. To jest część procesu osiągnięcia czegoś.
– Muszą bo mają jak. Fejsy, srejsy itd. Większość się chwali w stylu „Patrzcie mam!”, a…
– …a powinni „Patrzcie mam, i Wy też możecie”. Masz rację. – dokończyłem. – Powinni przekazywać wartość, a nie samą informację.
– Widzisz… myślimy podobnie. – powiedziała zalewając jej kubek.
– To chyba czas Ci się oświadczyć. – odpowiedziałem myśląc, że żartobliwym głosem.
– A mógłbyś? – odwróciła się do mnie czekając z zalaniem mojej herbaty.

I tu się wjebałem… bo mógłbym.

“Za dużo myślimy, za mało czujemy” ~ Charlie Chaplin

Ostatnio doszedłem do wniosku, że ludzie omylnie masturbują się samymi sukcesami innych. “Wow, zarobił 100 tysięcy“, “Mega! Wystąpił w telewizji“, “Poprowadził własny wykład!” itd. Jedyne czym według mnie powinni się inspirować i czym powinni się motywować jest to, że ktoś ma jaja żeby robić i mówić to co czuje. Ma jaja żeby być sobą. Samo spuszczanie się nad tym, że ktoś coś osiągnął niczego Ci nie daje. Najwyżej kilkudniową motywację do działania. Natomiast gdy zaczniesz myśleć “ktoś robi to co czuje, więc ja też mogę” motywacja nie będzie Ci potrzebna. To tak jak z udowadnianiem sobie, że się potrafi poderwać przystojniaka/ślicznotkę, bo ktoś inny poderwał. Uda Ci się i co potem? Kombinacja nad utrzymaniem związku, który był tylko wybrykiem, zamiast pokazać sobie, że ma się osobiste wartości, które nawet gdy odbiegają od reszty, to właśnie nimi się kierujesz… i ta ślicznotka wtedy znika (chociaż nie musi) przy tej mniej ślicznej, za to np. jak zajebiście rozmownej, charyzmatycznej co sobie bardziej cenimy. Wtedy już motywacją do działa nie jest utrzymanie przy sobie uciążliwego sukcesu w postaci pięknej, blond pupy tylko szczera chęć zadowolenia drugiej osoby. A wszystko dzięki temu, że zrobiłeś to co czułeś, a nie bo ktoś inny zrobił.

*

– Wrzątek stygnie. – pewnie się domyśliła odpowiedzi.
– Tak tak, już zalewam. – wróciła do stolika. Kurwa zaś ta cisza.
– Bo tu chodzi o to żeby nie zapominać o tych podstawowych sprawach. Jak rozmowa na przykład.- nie wiem dlaczego to powiedziała, ale miała rację.
– I tak nas zjedzą robale przecież. Smaczniejsza od szuflady osiągnięć nie będziesz.- zaśmiała się. Uff… zeszliśmy na luźne tory. – ale to nie znaczy też żeby nic nie robić…
– …tylko robić to co się czuje, bo to najbardziej inspiruje innych. – dokończyła – Widzisz! Myślimy podobnie.

Mateusz Jańta
www.facebook.com/mateusz.janta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *