Push up, pozerzy i śliczna Beata.

W całym swoim dotychczasowym życiu spotkałem 3 kobiety, którym mógłbym przypiąć łatkę „Najpiękniejsza jaką widziałem”. Za każdym razem gdy widzę którąś z nich chce się wszystko bardziej.
Bardziej oddychać, żyć, uśmiechać. Jedną z nich jest Beata.
Beata ma 24 lata, duże niebieskie oczyska, mały, zgrabny nos, śnieżnobiały uśmiech, idealną figurę, blond włosy przykrywające jej prawie całe plecy i charakter tak zajebisty, że jeśli istnieją jacyś faceci, którzy na niego zasługują to jest ich na tym świecie może kilku. Cudem jest to, że Beata istnieje naprawdę, a dramatem z kolei, że uważa siebie za nudną i nieatrakcyjną, ponieważ otaczający ją faceci zamiast uruchomić mózg i myśleć jak zagadać do Beaty, wolą uruchomić swój Instagram i robić sobie FapBazę lajkując fotki laskom z wypiętymi cyckami z podpisem „Mój nowy łańcuszek”. To są ci sami goście, którzy potem na swoich wydziałach, w miejscach pracy chwalą się kogo znaleźli w social mediach i co by z nią robili gdyby ją dorwali. To są ci sami goście, którzy chodzą po mieście z zawieszoną mordą narzekając, że dziś już nie ma normalnych kobiet.
Ale jak te normalne kobiety mają być zauważone, kiedy na czele peletonu znajduje się banda cip robiących sobie fotki dla ilości serduszek i lajków?
Beata również nie nadgania tego wyścigu, nie potrafi zrobić sobie ani jednej odważniejszej fotki… i nie chce. Jej poczucie własnej wartości spada. Ma siebie za nudną, za odmieńca, za kogoś kto odbiega od normy. Zapomniała natomiast o jednym, że normalnym nie jest podążanie za owczym pędem i robienie tego co szara masa. Normalnym jest posiadanie własnych wartości, poglądów, zwyczajów, myśli, słów, swojego stylu bycia. Jesteś jednostką, która jest inna od drugiej osoby i to jest właśnie normalne. Nie dążenie to wklejenia się w papkę rodem z kabiny solarium, z nałożonymi filtrami i ponaciąganą przez ubrania tak aby wyglądać sexy w nich, bo bez nich już jest słabo.
Tak abstrahując to osobiście śmieszą mnie te panny, wiejskie żony HoLIŁÓT, naciągnięte przez ciuchy, a nazwa każdego z nich zaczyna się od słów Push Up.
– Push Up staniki
– Push Up sweterki
– Push Up spodnie
– Push Up kurwa skarpety
Znajdziesz te królowe wszędzie.

„Te wszystkie wypindrzone dupki podobne do siebie, jakby je w jednej fabryce robili, Warszawa, Kraków czy Poznań, korporacja, mieszkanko na strzeżonym osiedlu, pierdolony kotek i jego kuweta, bo na dzieci jeszcze „się nie zdecydowały”, wydaje im się, że o wszystkim decydują, takie pewne siebie, samorealizacja, samodoskonalenie i inwestowanie w siebie, a do tego ci ich, kurwa, „partnerzy”, bo to przecież nie chodzi o żaden romans, tylko właśnie „partnerzy”, wykastrowane toto zupełnie, bo się baby własnej boją nawet bardziej niż szefa w robocie – czy oni w ogóle sypiają ze sobą?” ~ Szczepan Twardoch

Bez wątpienia żyjemy w czasach kultu ciała. Kształty i wymiary stały się nową religią. Oczywiście ciało jest po to, aby o nie dbać, ale nigdy nie powinno być wyznacznikiem czyjejś wartości. Znam kobiety, które są płaskie jak szyba, ale są cholernie kobiece, przez to, że znają swoje zalety i nagle problem z brakiem cycków czy tyłka znika.
Znam facetów, którzy pozują i napinają się przed wszystkim i wszystkimi jacy to nie są męscy, ale to ich koledzy o nieperfekcyjnych kształtach reagowali, gdy kobieta pozera była zaczepiana.
Za dużą uwagę poświęca się teraz samo-lansującemu się nurtowi gówna z gównem do zaoferowania, przy którym normalność/naturalność/prawdziwość zwał jak zwał, odchodzi na bok.
Czy da się pokonać ten nurt i czy z nim w ogóle walczyć?
A po co? Sam siebie zwalczy głupotą, sztucznością, plastikiem i zakłamaniem.
Iluzjolandia – współczesny świat, gdzie jedna bezużyteczna cecha stała się ważniejsza od innej użytecznej.
Posiadanie kształtnej dupy przyćmiło posiadanie mózgu.
Posiadanie brody drwala przyćmiło posiadanie idei i ambicji.
Posiadanie przylegającego ciucha przyćmiło posiadanie przylegającego do Ciebie charakteru, wartości.
Posiadanie wyższego niż się jest samemu mniemania o sobie przyćmiło nawet najmniejszą szczerość wobec siebie, innych.
Pozerka…

*

Pozioma blacha maski starego samochodu była gorąca.
– Połóż koc, bo sobie poparzę tyłek. – powiedziała.
– Wtedy Ci go nasmaruję – odpowiedział z szyderczym uśmiechem, za którym szalała żeńska połowa ich miasta.
– Świnia! Niebo robi się różowe, patrz zanim będzie ciemno! Ja wyciągnę wino. – pobiegła do koszyka leżącego na tylnym siedzeniu.
– Jest widok na miasto, jest niebo, wino i Ty. Chciałaś romantyczność to masz romantyczność.
– Nie musiałeś tego mówić. Pij, ja już trochę w siebie wlałam. – przetarła mokre, czerwone usta i położyła się na masce.
– Wiesz dlaczego przywiozłem Ciebie akurat tutaj? – położył się obok niej.
– Nie.
– Ja też nie. Ale przywiozłem tu Ciebie, a nie kogoś innego. To chyba musi coś znaczyć, nie sądzisz? – wziął kolejnego łyka, lekko plamiąc swoją koszulę.
– Nie wiem. Ale wiem, że setki wiadomości od innych nie równają się z tą jedną wycieczką. – dokończyła butelkę kilkoma łykami.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *