Kobieta kobiecie zmorą


Na myśl o telewizji skacze mi ciśnienie. Nie cierpię tego wynalazku.
Na myśl o serialach paradokumentalnych muszę zaczerpnąć świeżego powietrza, bo od razu pojawiają mi się te wszystkie bezmózgie i smętne mordy, regularnie wpatrujące się w “fabułę” każdego odcinka.
Krótko więc, bo komentowanie chałtury i ogólnie rzeczywistości coraz częściej przyprawia mnie o wymioty.
Niedawno miałem “przyjemność” zobaczyć jeden z odcinków jakiegoś polskiego, nowego programu o modelkach XXL.
Hipokryzjometr tego ambitnego show rozsypał się na kawałki z przesilenia.
Uwaga:
– Do programu zgłaszają się kobiety o większej masie ciała, po to żeby uwierzyć w siebie itd. itp. Ale chwila. Nie dostają się one tam od razu, tylko muszą przed kamerami i szanownym jury przejść się albo w ubraniu, albo w stroju kąpielowym. Następnie dostają przepustkę do domu życiowej pociechy, lub bilet do szarej rzeczywistości.
Skoro polityką programu jest przesłanie, że wszystkie kobiety są piękne, i że każda zasługuje na docenienie i ciepłe słowa oraz uwagę, to powinni przyjmować je wszystkie. A tu surprise i na wstępie jest selekcja. To tak jakby tym, których nie przyjęli chcieli powiedzieć “O nie, ty to już jesteś za gruba, nie będziemy budować dla ciebie drugiego domu”.
Selekcja więc pogrąża te kobiety w rozpaczy większej od tej, z którą tam przyszły.
– Aniołki już wybrane. Przed nimi pierwszy pokaz. Publika na pokazie duża. Siedzą z uśmiechami na twarzach udając podziw i bijąc brawo jak gdyby byli niespełna rozumu. Ok, rozumiem. Dodawanie otuchy jest ważne. Ale problem jest w tym, że tak sztucznym zachowaniem uczą nowe modelki atencji oraz łechtają im ego, a wszystko przecież zweryfikuje się w momencie, gdy trzeba będzie którąś wyrzucić z programu. Wtedy taki nowy aniołek Victorii Secret pomyśli Ale jak to? Przecież tak mi dobrze szło i tak mi bili brawo! Następnie wróci do domu i wiadomo… to samo co przed programem.
– Potem to już mi szczena opadła. W jury jest jakaś była, albo aktualna modelka… nie wiem kto to… ale jest XXL.
W trakcie pokazu wyświetlono jej komentarz, gdzie mówi jakie te nowe modelki są nieprofeszjonal i dodała również, uwaga, że “stawianie nóg obok siebie przy chodzeniu (nie tylko na wybiegu) jest mega niekobiece. Powinno się stawiać nogę za nogą.”

Wyszedłem z pomieszczenia.

Koleżanka po wadze fachu solidnie im docisnęła.
Programy tego typu nie powinny istnieć.
Niczego nie wnoszą.
Niczego nie budują.
Zresztą jak 99% telewizji.
Powiedzenie, że coś jest niekobiece przekreśliło cały sens stworzenia modelki XXL, które swoją drogą nie powinny się uczyć sztucznego modelingu, a po prostu pozować.
Weźmy jako przykład piosenkarkę o większej budowie… Adele.
Piosenkarkę, nie modelkę,
a na niejednym niepozowanym zdjęciu wygląda bardziej kobieco, niż któraś z tych poustawianych przed obiektywem niczym Sims.
Dlaczego tak jest?
Hmmm… bo być może czuje się dobrze sama ze sobą?
Bo być może wie, że nie tylko jej suknia jest pełna jej ciała, ale ona jest pełna konkretnych wartości?

Fot. Seth Doyle, Unsplash.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *