“północ”

Zamykam oczy i
czuję jak
spadam
przez gwiazdy,
nocne niebo,
chmury
prosto do morza
martwych spojrzeń
i znoszonych słów.
Moje ciało
rozbija się o nie.
To nic – mówię. –
I tak go
nie potrzebuję,
kiedy duszę
ciągle mam
w innym miejscu.

M.

“wszystko”

Siedziałaś naga
na
tarasie.
i malowałaś obraz.
“Kocham malować nocą.” –
powiedziałaś.
Sięgnąłem więc po
księżyc
i
ściągnąłem go niżej
ukrywając nas przed dniem,
którego oboje nie cierpimy.
“Maluj.
Ja idę po wino”

M.