Tydzień w plecy 31: Festiwale odgrzewanych koteltów

Wyświetliła mi się reklama jednego z nadchodzących festiwali w Polsce. Nie mogę na takie rzeczy już patrzeć. Jedne i te same twarze. Enej ze swoim „dobry deń”, Margaret z całym kiczem, Ewa Bem wkurwiająca swoją nostalgią, Izabela Trojanowska, której nie chce mi się komentować, Kasia Kowalska ze swoimi smutami, Małgorzata Ostrowska, której najpierw widać włosy, potem ją, żenujące i nijakie Blue Cafe, i oczywiście zagraniczna gwiazda Helena Vondrackova. To pierwsze „gwiazdy” z brzegu, które kontakt ze sceną powinny mieć z ostatnich rzędów na widowni. W tym kraju żyje 37 milionów ludzi, a media głównego nurtu gotują ciągle tę samą muzyczną zupę z tych samych mdłych składników. Jest tyle zespołów, które dawno powinni pożegnać się z mikrofonem… Na przykład Kombi. Za każdym razem, kiedy słyszę, że są gwiazdą wieczoru, albo po prostu gościem jakiegoś wydarzenia, mam ochotę kupić ich płytę, żeby chwilę potem podciąć nią sobie żyły. Tak, wiem, jeśli tworzenie sprawia im przyjemność, niech sobie tworzą, ale wmawianie ludziom w spotach reklamowych, że tegoroczna edycja jakiegoś festiwalu będzie wyjątkowa, bo będzie, uwaga, uwaga, KOMBI (i inne, wyżej wymienione) jest już bezczelne. Przysięgam, jeśli jeszcze raz usłyszę „Nasze randez vouz”, to skończę ze sobą. Nie wiem jak. Może skoczę z wieżowca. Boję się jednak, że po drodze w dół, usłyszę jak ktoś w mieszkaniu słucha Dody „Szansę znów dostałam” i przeżyję, a potem przyjedzie po mnie karetka, gdzie w radio będą puszczać Reni Jusis, Urszulę albo Beatę Kozidrak.
Polskie topowe stacje radiowe to bagno. Ile można faszerować swoich słuchaczy zmęczoną i drącą się Whitney Huston czy przereklamowanym Queen? Kiedy zaraz po wysłuchaniu przeze mnie wiadomości słyszę „Eye of the tiger” albo „Time to say goodbye”, szukam drzewa, z którym mógłbym się przywitać z dociśniętym gazem.
Kiedyś wybiorę jedno i się z nim przywitam. Jestem pewien, że cały samochód ulegnie zniszczeniu, ale radio będzie na chodzie, i w oczekiwaniu na pomoc będę musiał słuchać Kombi.

M.

 

Podoba ci się moja twórczość? Możesz postawić mi kawę klikając tutaj, kupić moją książkę w papierze tutaj, albo w wersji ebook bądź audiobook tu.

Fot. Matt Botsford, Unsplash

Dodaj komentarz