Za mną chłód,
i chłód przede mną.
“Biegnij!”, słyszę,
chociaż nikt nie krzyczy.
Gdzie jestem?
Otaczają mnie góry
śliskich słów,
na które
wszyscy ślepo się wspinają.
Mimo że mojej ścieżki
nie widzę wyraźnie,
nie chcę stracić się
pod ich lawiną.

– Mateusz Jańta

Popiół.
A pod nim świat,
który ściany swej godności
burzy.
I żar,
co pod tym popiołem
sypiącym się z nieba
tli się,
czekając by spalić
fanatyzm iluzji, wszelkie kulty
i wiarę.
Co zostanie człowiekowi,
gdy zabierze mu się to,
czego i tak nie ma?

– Mateusz Jańta

Lekcja tańca – opowiadanie

Nic z tego”, przeczytała wiadomość od matki. „Znowu nie ruszył. Wróć autobusem. W torbie masz drobne na bilet.
Marta zaczynała przyzwyczajać się do tego, że stary rzęch, który odchodząc zostawił po sobie jej ojciec, zimą nie będzie w humorze do odpalania swojego silnika. Zresztą nigdy nie był. Wiosną i latem się przegrzewał, dymiąc i trując pasażerów, a jesienią od deszczy zżerała go rdza. Ojciec nie zostawił po sobie nic, co by działało. Continue reading “Lekcja tańca – opowiadanie”

A potem
wszechświat
zawitał do mojej głowy,
ze zmęczonymi ucieczką
przed dniem gwiazdami.
“Tu jesteście bezpieczne”,
mówię.
“W wiecznym mroku
pytań
rozbłyśnijcie mocno,
oświetlając chociaż jedną
odpowiedź.”

– Mateusz Jańta

Zasnąłem.
Zamknąłem oczy na chwilę,
na świat,
na życie.
Jednym susem przeskoczyłem
z ciemności w ciemność,
w której
twoje bujne włosy światłem.
Często mam chęć
zalać tę ciemność
łzami,
a potem
nauczyć się w nich pływać,
widząc spod ich powierzchni
twój promień,
i wiedząc, że gdzieś tam
jest jeszcze piękno,
tylko go nie sięgam.

– Mateusz Jańta

… aż w końcu pociąg.
Przedział,
a w nim
kobieta.
Piękna.
Jej uśmiech, oczy,
lekkość bycia
w mieście, którego chłód
drapie kości.
I moje myśli
brudne
jak peron.
Pełne jej rozebranej
i jędrnej
duszy.
Świat na chwilę
nabrał jej barw.

– Mateusz Jańta

Świat na chwilę umarł
w białych ścianach
trawiących jego obłęd.

Chłód. Szarość.
Gdzieniegdzie krążą
resztki potłuczonych
charakterów.
Błądzą wzrokiem po brudzie.
W powietrzu płonie
rozpaczliwe echo pytania
“Gdzie jestem?”.

“Wewnątrz!”,
odpowiedział nikt.

– Mateusz Jańta