“16:35”

Chwila ucieka.

Nasze spojrzenia krzyczą:
“Zatrzymaj mnie!”.
Niepewne ruchy dziurawią
duszę.
Nie będzie już nigdy
tych samych nas,
w tym samym miejscu,
o tej samej porze.

Chwila ucieka.

Twoje czerwone usta, i
moje wolne ramiona za moment
ruszą w inną stronę.

Chwila uciekła.

Znów umarliśmy na jakiś czas.

M.

“Kofeina”

Nalewam sobie kawy.

Jesteśmy słabi, kiedy chodzi o
nas samych.
– myślę.

Wypełniam jej kubek.

Za to cholernie silni, kiedy
chodzi o kogoś…

Przyniosła śniadanie.
Góry, przestrzeń i jej
delikatność.
Codzienność.
Tak może być.
Tak jest dobrze…

M.

Czego szukamy?


Cały rynek zaczął pachnieć świeżym pieczywem. To małe, słowackie miasto, które atmosferą i architekturą przypomina Kraków, gdzieś w wąskiej uliczce musi mieć, jeśli nie smaczną, to skuteczną w swoją zapachową reklamę piekarnię.
Ludzie w jesiennych płaszczach siedzą na zewnątrz wypełnionych po brzegi kawiarni, inni idą na zaczynającą się mszę, a inni (czyt. ja) szukają bankomatu. Czytaj dalej “Czego szukamy?”